piątek, 17 lutego 2012

Rodzina, ech rodzina

Przy okazji zajęć o mamach dogonił mnie ojciec. I sen mi dziś przypomniał jakie to paskudne uczucie dojrzewać. W tym śnie dominującą i umniejszającą wszystko co ważne dla zaczynającej dojrzewać dziewczynki była mama. Why? Może dlatego, że tak często jest. Matka która jak nikt powinna rozumieć i wpsierać zachowuje się jak rywalka. Moja mama nie. Jest czuła i kochającą. Ma serce na dłoni. Dlatego tak łatwo jest mojemu tacie ją zranić. Nevertheless, sen przypomniał mi jak okropnie się czułam jako dorastająca dziewcyzna. Jaka się czułam niedopasowana do rzeczywistości. Czułam się brzydka i nieatrakcyjna, chociaż mądra, a to nie podobało się chłopcom. A ja tak bardzo potrzebowałam akceptacji ze strony płci przeciwnej (dlaczego jesteśmy w tej kwestii takie ułomne? Przeraża mnie to i boję się, że nie będę potrafiła wychować mojej córki tak, żeby tak się nie czuła. A może będą tylko synowie;) Od taty słyszałam ironiczne "Olaboga, nie wytrzymam! Wszystkie mają, a ja ni mam!" Wychowywali  mnie na intelektualistkę i mola i prawie im to wyszło. Sim powiedział "Widzisz i wyrosłaś na ludzi" jak mu opowiedziałam mój sen. Si senor, ale ile kasy poszło na terapię, żeby przestała siebie nienawidzić, obarczać winą za całe zło tego świata i nie przeglądać się w oczach innych.
A sen... Śniło mi się, że jestem z Leną i mamą w ciepłym miejscu. Mama zachowywała się i mówiła jak ojciec. Była autorytarna bardzo. W którymś momencie poczułam ogromny ból i wybuchnęłam płaczem na co ona zareagowała (zaaragowała;)) z irytacją "Ale o co Ci nagle chodzi?" Przez łzy zaczęłam tłumaczyć, że czuję się upośledzona, że jestem taka mądra (sic!) i przez to nie lubią mnie chłopcy. Pokazałam mamie koleżanki z klasy, pindymiryndy z mocnym makijażem i tipsami, które przechadzały się z chłopakami i powiedziałam, że one są szczęśliwe bo są głupie i tylko ładnie wyglądają, a ja nigdy tego nie będę miała. Mama mnie wyśmiała a Lena zaczęła krzyczeć, że to prawda i, że matka nas nie rozumie. Wziełyśmy się za ręce i weszłyśmy do ogromnego centrum handlowego. Jeździłyśmy po schodach, czasem rzuciłyśmy okiem na jakieś buty, ale głownie krążyłyśmy góra dół i poczułam jak ogarnia mnie spokój po tym wzburzeniu. Normalnie otaczające mnie ciuchy wprowadził mnie w dobry nastrój hahahahaha.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz