Cze ma już 7 miesięcy i 2 dni. Lecą te dni, lecą. Już przestaliśmy liczyć w tygodniach, niedługo zaczniemy w latach...
Od paru dni Cze ma pomarańczowy smak. Brokuły e tam, jaglanka wyszła bokiem, jabłuszka tylko troszkę bo triumfy święcą kaszka kukurydziana, bataty i dynia. Bataty pięknie je sam a do kaszki i dyni super otwiera buźkę, aż się serce matki raduje. Heh, można się starać, ale i tak wszystko się zawsze sprowadza do (nie) jedzenia.
Znalazłam fajny artykuł o niejadkach. Pamiętam jak się załamywałam Cze (nie) ssaniem. O dziwo teraz jak gardzi zupą czy warzywkami i już coraz rzadzeij (w dzień!!!) ssie to już się tak nie stresuję. W końcu uwierzyłąm Basi, że dziecko się nigdy nie zagłodzi.Tylko czasem spoglądam z lekką zazdrością na brzuszek Julka;) Nevertheless, do poczytania:
http://www.ekomama.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=575%3Aco-nieco-o-niejadkach&catid=30%3Aartykuy&Itemid=18
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz