Zaczęło się od tego, że trochę się rozchorowałam. "Musisz jeść dużo witaminy C. Musisz jeść dużo natki!" Moja mama ma fiksację na punkcie natki, dodaje ją absolutnie do wszystkiego. Ja natki nienawidzę, bardzo! Ktoś mi kiedyś powiedział, że nie lubi tego czegoś co się wydłubuje z chleba. Miał na myśli kminek. Dla mnie natka to to, co trzeba było wygrzebać na brzeg talerza przed zjedzeniem zupy w dzieciństwie. Ale nikt jej nie zabierze tego, że ma mnóstwo żelaza i witaminy C, a wiadomo, żelazo z witaminą C wchłania sie super. Spojrzałam z niechęcią na doniczkę z zielonym paskudztwem. Tak tak, nawet jeśli jej nie lubię, zawsze u mnie jednak rośnie, bo zdrowa jest i nikt jej nie zabierze tego, że żelazo... A nuż kiedyś polubię.
Pomyślałam o jedynej potrawie w której natka mi nie przeszkadza a jest wręcz niezbędna, a mianowicie o tabule. Tylko jak tu zrobić tabule bez cebuli (Mama's feeding) bez ogórków (nie ma ani ani) i z jednym małym pomidorkiem? No i wyszło takie coś, jak większość mojego gotowania, z tego co było pod ręką. Bezpieczny dla Mam ssaków, o ile tolerują podsmażony czosnek. Mój ssak toleruje:) I jeśli nie jest ssak uczulon na orzechy. Mój ssak nie jest:)
Kuskus z cukinią i orzechami (pestkami dyni)
- dwie szklanki kuskus
- jedna mała cukinia
- garść orzechów, pestek dyni
- ząbek czosnku
- sól, pieprz
- oliwa- tylko z pierwszego tłoczenia
- garść posiekanej natki pietruszki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz