Jeszcze w ciąży całkiem przez przypadek obejrzałam cudowny film "Away we go". Tzn, film obejrzałam świadomie i z premedytacją, tylko nie wiedziałam, że będzie traktował o drodze do zostania rodzicami i dzieciarstwie w różnych aspektach. W każdym razie, jest tam cudowna postać grana przez Maggie Gyllenhaal która parodiuje rodzicielstwo bliskości. Uśmiałam się jak mops kiedy jej postać powiedziała, że nie używa wózka bo "I love my children. Why would I push them away from me?"
Maggie Gyllenhaal scene
Śmiałam się jeszcze z miesiąc temu jak przypomniałam sobie tą scenę, hmmm. Od paru dni, gdy wychodzę z Cze w wózku czuję się raczej dziwnie. Może nie tak jakbym go od siebie odpychała, ale jakby był tak daleko... Mam ochotę porwać go w ramiona albo zapakować się do wózka do niego. On też nie ma z tego wózka takiej frajdy jak w okresie przed chustowym. Płacze, dopóki nie wyjdziemy albo nie zaśnie. Jak nad głową są drzewka, jest super, ale bez drzewek i zanim wyjdziemy, wózek jest e tam! Tak to sobie wychowałam chuściaka.
A tu cały trailer
Away we go trailer
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz