Piszę, dużo piszę ale nie tu. Próbuję pisać podręcznik (słyszę krzyk Adasia w głowie) ale kiespko idzie. Mam trochę dość tego jak wszystko idzie nie tak jak ja bym tego chciała a w wolnych chwilach wcale a wcale nie chce mi się pisać ćwiczeń na articles the/a/an.
Nie mam resolutions. Po co? I tak ich nie dotrzymam i moja perfekcjonistka będzie miała doła. Ale na kręgu musiałam wyznaczyć jakiś cel i tak: przynjamniej raz w tygodniu ruszę się na Candy, schudnę 5 kg, zdobędę pracę marzeń i zacznę prowadzić. A to wszystko w 10 tygodni, a właściwie 9,5.
A tak naprawdę najbardziej na świecie zależy mi na tym, żeby odneleźć siebie, odzyskać tożsamość. No ale skupmy się na czymś bardziej realnym, co?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz