sobota, 3 grudnia 2011

Smutek

Tak mi jakoś źle. Nadgarstki bolą, czasem w nocy muszę Cze przyciągnąć bo nie mam siły go podnieść. Wstaję a nogi sztywne jakbym miała dwa razy więcej lat. Plecy czasem tak zabolą, że łzy w oczach stają. Ja to w pełni akceptuję, podejrzewałam, że tak beędzie, ale jednak... Jeszcze parę miesięcy temu, nie byo dnia, żeby ktoś nie zapytał z troską "Jak się czujesz?" Były comiesięczne teściki, sreściki, wymazy z każdej dziurki. A teraz? Kiedy parę dni temu poszłam z moimi bólami do lekarza (w końcu jestem młodą babką to i tak chcę się czuć) usłyszałam, że powinnam chodzić na basen. A ja zamiast powiedzieć pani doktor co myślę o jej zaleceniach, zwiesiłam głowę i zawstydzona bąknęłam, że staramy się chodzić raz w tygodniu, a w głowie dodałam "z Cze".
Jakaś taka nieposkłądan jestem. Na kręgu czuję się jak sierota, jak najsłabsze ogniwo tego kręgu. Ola i Joanna mówią dziewczynom "To takie dojrzałe", "Do tego trzeba mieć odwagę", "Brawo!" a na mnie patrzą z politowaniem, bo ja taka sierota, dziecko we mgle i tylko w tym blogu potrafię napisać co mnie boli. No ale o to chodziło, po to jest to miejsce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz